sobota, 4 stycznia 2014

Chorujemy



  Zima nie jest dla nas łaskawa. Znów broniliśmy się zaciekle, wzmacnialiśmy, ale w końcu polegliśmy w walce z gorączką, kaszlem i katarem. Spędzamy więc całe dnie w domu, pijemy herbatki z miodem i sokiem z malin, które latem zamknęłam w słoikach, syropy od Pani doktor i czekamy na lepsze czasy. Czytamy namiętnie, bo nie potrafimy żyć bez książek. Trylogia Paulliny Simons zachwyca, więc co wieczór otulam się kołdrą i czytam do późnej nocy, zatracając się kompletnie i zapominając o tej zimie, ogólnym osłabieniu, apatii, braku energii i chęci do czegokolwiek. Również do Gabrysia dotarły nowe  pozycje z biblioteki, gdzie jest już stałym bywalcem i posiada swoją kartę, więc poznajemy nowe historię, nowych bohaterów ciesząc się tymi wspólnymi chwilami spędzonymi nad książką. Tak oto wkroczyliśmy w nowy 2014 rok.




Zdjęcie jeszcze zeszłoroczne.


                                 
                                

piątek, 27 grudnia 2013

Niepokój



  Czarne chmury zawisły nad moją głową. Nie dawały wytchnienia. Gdzie jest optymizm, gdzie dobry nastrój, gdzie spokój? Szukałam ich uparcie przez ostatnie dni odganiając złe myśli, lęk i drażliwość. Lekarstwem okazały się święta i środowy wyjazd do Krakowa.



                                        

Krakowskie bożonarodzeniowe kramy.
                                        
                                               

sobota, 21 grudnia 2013

Przedświątecznie



  Bezśnieżna zima. Wieczór. Czytam synkowi bajkę i całuję go na dobranoc. Kiedy już oddycha sennie, leżąc na brzuszku otulony ciepłym kocykiem, wychodzę cichutko z pokoju.  W salonie wypijam filiżankę zielonej herbaty i myślę o nadchodzących świętach. Jutro ubierzemy choinkę. Mój synek czeka na tę chwilę od kilku tygodni. Z fascynacją ogląda ubrane drzewka w sklepowych witrynach, przygląda się światełkom i bombkom. Nie mam więc wątpliwości, że z dumą przystroi własną. Mój Gabrielek, kochający książki, z uwagą słucha historii o świętym Mikołaju, który miał okazję niedawno odwiedzić nas w domu i obdarować prezentami. Nie stroni także od wspólnej krzątaniny w kuchni, chętnie pomagając w przygotowaniu wigilijnych potraw. Zdecydowanie jest to dla  niego wyjątkowy czas. Podekscytowany i przejęty, razem z nami czeka na te święta. Czeka i pięknie ubiera w słowa wszystko to czym się zachwyca. A ja zachwycam się razem z nim, tą przedświąteczną atmosferą i dziecięcą mową.



Synuś.